Nocna Zmiana

Dzisiaj polecam film NOCNA ZMIANA. Jest to dokument z 1994 roku, zrealizowany przez Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka, poświęcony kulisom odwołania rządu Jana Olszewskiego w czerwcu 1992 roku. Film pokazuje jak obalono rząd Olszewskiego i tym samym nie dopuszczono do realizacji uchwały lustracyjnej (zgłoszonej przez posła Janusza Korwin-Mikkego).

Jesteśmy przed kolejnymi wyborami, ten dokument powinien oglądnąć każdy Polak. Proponuję wyłączyć reżimową telewizję, zamknąć wyborczą, zmienić stronę startową onetu czy interii i zacząć samodzielnie myśleć. Kto nami rządzi? Oglądajcie…

Zwiastun:

Wszystkie odcinki na YouTube

W kieleckim szpitalu na Prostej prawie wszystkie dzieci rodziły się chore. Dlaczego?

„……. – Cała sprawa wiązała się z pieniędzmi, które szpital niesłusznie od nas pobierał – podkreśla rzecznik Alukiewicz. – Ta placówka przyjmowała głównie porody z Kielc i powiatu kieleckiego, nie zajmowała się najbardziej zagrożonymi ciążami i noworodkami z poważnymi zmianami zdrowotnymi, więc nie wiadomo było skąd tyle patologii. Za zdrowego noworodka w grupie I płacimy 1020 złotych, w tym szpitalu wykazano tylko 5 procent takich dzieci. Za dziecko wymagające wzmożonego nadzoru, wykazujące niewielkie patologie w grupie II dajemy 2805 złotych, za noworodka potrzebującego szczególnej opieki z III grupy opieki oferujemy 4590 złotych. Z kolei za noworodki wymagające intensywnej opieki zakwalifikowane do IV przekazujemy 5661 złotych, a za te znajdujące się w stanie zagrożenia życia, z grupy V szpital otrzymuje od 20 do 60 tysięcy złotych.

Jak wynika z kontroli przeprowadzonej w szpitalu na ulicy Prostej w grupie V znalazło się 14 noworodków, a w grupie IV – 64 maluchów. Kontrolującym najdziwniejsze wydało się, że 90 procent umieszczono w grupach II i III.

 

Pracownicy funduszu mówią, że kontrola objęła przede wszystkim rok 2009, analizie poddanych zostało 1532 historii chorób noworodków, a jej celem nie było kwestionowanie to jak dzieci leczono, tylko w jaki sposób się rozliczano z funduszem……”

Nareszcie ktoś odważył się to napisać! Kiedy urodziłam Monikę (w Kielcach w innym szpitalu niż wyżej wymieniony) skierowano ją na masę badań, prześwietleń (niezmiernie szkodliwych!) po czym wynaleziono masę chorób, w tym wadę serca (skierowano nas na stałe leczenie do instytutu kardiologicznego), problemy dermatologiczne i ortopedyczne. Wszystkie skierowania i zalecenia wylądowały oczywiście zaraz w koszu, dzięki temu cieszymy się zdrowiem!

Jan Paweł II mówił:

„Nie każda nauka jest prawdziwa i nie każda prawda jest naukowa”.

Sukces dra Goebbelsa

za JKM:

Ten wychowanek OO Franciszkanów został socjalistą i zrobił karierę w świecie intelektualistów powiedzonkiem; „Kłamstwo sto razy powtórzone staje się prawdą”. Święte słowa – można powiedzieć.

Ciekaw jestem ile tysięcy – czy dziesiątków tysięcy – razy potomkowie dra Józefa Goebbelsa zdołali powtórzyć w telewizji, w radio i w prasie oczywiste kłamstwo, że „leczenie państwowe jest tańsze od prywatnego”. Kłamstwo jest, powtarzam, OCZYWISTE: tandem (lekarz + pielęgniarka) MUSI być tańszy od zespołu: (lekarz+pielęgniarka + minister zdrowia + Wydziały Zdrowia + NFZ…).

Jednak umiejętne ukrywanie wydatków na „służbę zdrowia” w podatkach (podczas gdy w klinice prywatnej trzeba wyjąc z portfela żywą gotówkę) plus ta bezczelna kłamliwa propaganda spowodowały, że 74% ludzi powyżej 65 roku życia wierzy, że państwowe leczenie jest tańsze!!!

A dowodem na to, że jest to efekt liczby powtórzeń jest to, że wśród 15-19 latków wierzy w ten nonsens tylko 36%…

źródło

 

 

Transplantologia – „zwłoki” z bijącym sercem

Artykuł zamieszczony w „Niedzieli”:

Z doktorem nauk medycznych o. Jackiem Marią Norkowskim, dominikaninem, rozmawia Mateusz Wyrwich

Mateusz Wyrwich:W medycynie za moment śmierci niegdyś uznawano chwilę, kiedy doszło do „nieodwracalnej utraty czynności oddychania i zatrzymania akcji serca”, jak pisze Ojciec we wstępie do swojej książki. A dzisiaj?

Dr n. med. o. Jacek Maria Norkowski OP: – W części państw nadal uznawana jest tradycyjna definicja śmierci. W większości jednak przyjmuje się nową, neurologiczną definicję śmierci, opartą na koncepcji śmierci mózgowej. Podstawowym kryterium jest tu stwierdzenie głębokiej śpiączki i bezdechu. Do tego dochodzą jeszcze inne warunki, m.in.: znana jest przyczyna śpiączki; wystąpiło pierwotne lub wtórne uszkodzenie mózgu; wszelkie działania lekarskie zmierzające do ratowania pacjenta są bezowocne z uwagi na upływ czasu i zmiany, jakie zaszły w organizmie. Tak naprawdę jednak, odchodząc od klasycznych kryteriów, lekarz orzeka o śmierci na podstawie ustawy i przepisów. To one określają, co świadczy o śmierci pnia mózgu. Czyli – brak odruchów w obrębie głowy, takich jak: reakcja źrenicy na światło, odruch kaszlowy i wymiotny oraz oczno-mózgowy. Drugą natomiast próbą, jaką stosuje się w tym przypadku, jest badanie bezdechu. Decyzję zaś o tym, czy ktoś żyje, czy nie, podejmuje komisja, która składa się z trzech lekarzy.

– A zatem, paradoksalnie, można powiedzieć, że na podstawie ustawy i orzeczenia administracyjnego uznajemy kogoś za zmarłego, tymczasem ludzie ze śpiączki wychodzą. Według najnowszych badań, ok. 70 proc. chorych może być z niej wybudzanych przy zastosowaniu hipotermii. Natomiast kontrola bezdechu… może powodować u chorego śmierć.

– Właśnie, badanie bezdechu ma służyć postawieniu diagnozy, a tymczasem to badanie nie jest obojętne dla pacjenta. Wręcz przeciwnie – może być bardzo szkodliwe. Doprowadza bowiem do zapaści krążenia mózgowego. Może też spowodować zatrzymanie akcji serca. Ale przede wszystkim uszkadza mózg. Paradoksalnie więc, żeby stwierdzić uszkodzenie mózgu, de facto najpierw się go uszkadza, a później stwierdza, że… jest uszkodzony! Przy czym oficjalnie celem tego badania jest stwierdzenie, czy ten bezdech jest rzeczywisty. A więc: Czy chory będzie próbował oddychać? Czy będziemy widzieli jakieś skurcze mięśni klatki piersiowej i nadbrzusza, co by świadczyło o tym, że ośrodek oddechowy w mózgu działa? A jeśli działa, to uznajemy, że mózg nie jest martwy. Jeśli natomiast bezdechu nie ma, zakładamy, że mózg jest uszkodzony bądź martwy. Jednak w rzeczywistości ośrodek oddechowy nie działa wskutek niedokrwienia i wskutek niskiego poziomu hormonów tarczycy. A zatem to badanie, według wielu specjalistów, jest kompletnie niemiarodajne.

– Dlaczego więc staje się ono podstawą do przyjęcia, że człowiek nie żyje, mimo iż kryteria diagnostyczne są niemiarodajne i sama definicja jest podejrzana?

– Trudno powiedzieć. Bez wątpienia jednak znaczący jest kontekst powstawania tej definicji: pierwsza transplantacja, przeszczep serca, którego dokonał w 1967 r. Christiaan Barnard. Trzeba było zalegalizować śmierć dawcy serca. Wówczas to komisja na Harwardzie sporządziła raport tzw. „Ad hoc”, inaczej zwany „Raportem Harwardzkim”, w którym znajduje się jedno znamienne zdanie: „(…) Naszym zadaniem jest zdefiniowanie nieodwracalnej śpiączki jako śmierci człowieka”. Tymczasem jest to zdanie całkowicie nienaukowe, bo nie formułuje się tak zadań dla zespołu naukowego. Jest to natomiast zdanie świadczące o arbitralnym założeniu, że coś takiego jak „nieodwracalna śpiączka” można uznać za śmierć człowieka. To może być tylko postulatem, bo tak naprawdę nie wiemy, jaka ta śpiączka jest. Nieodwracalność nie jest kategorią empiryczną. W Japonii po społecznej dyskusji uznano, że jeśli ktoś nie ma pozytywnego wpisu do „Karty dawcy”, nie wolno u niego przeprowadzać badania bezdechu ani podejmować żadnych innych działań w kierunku stwierdzenia śmierci pnia mózgu.

– A jak ta sytuacja wygląda w Polsce?

– Uważam, że w Polsce powinna zostać wycofana domniemana zgoda na oddawanie organów. Należy ją zastąpić wyrażeniem na to zgody. Powinna być również, jak w Japonii, pytana o to rodzina. Tam, jeśli nie ma wyraźnej zgody rodziny, nie wolno przystępować do badania bezdechu, ponieważ to uszkadza mózg pacjenta. To jest taki program minimum. Tymczasem w Polsce, i nie tylko, badanie bezdechu robi się często bez zgody rodziny. Kontekst tego „badania” jest przy tym wyjątkowo ponury: ogromny nacisk na to, by zwiększać liczbę „pobrań” do transplantacji. Często wręcz stosuje się leki, które podwyższają ciśnienie i zmniejszają krzepliwość krwi, żeby polepszyć ukrwienie narządu, który chce się pobrać. Tymczasem leki te równocześnie powodują wzmożenie krwotoku do mózgu chorego, u którego istnieje podejrzenie krwotoku bądź nawet istnieje pewność, że ten krwotok ma miejsce.

– A zatem szkodzi się pacjentowi, a troszczy się o narządy dla biorcy. Inaczej mówiąc, mamy do czynienia z ustawowym zabijaniem człowieka?

– Można powiedzieć, że to, co komisja stwierdza, to niedokrwienie mózgu, a nie śmierć człowieka. A sama operacja pobrania narządu wiąże się już z odebraniem życia pacjentowi.

– Czyli dajemy życie jednemu za cenę odebrania życia innemu…? Istnieje opinia, że pojęcie śmierci mózgowej jako śmierci człowieka wprowadzano pod naciskiem transplantologów, bo jest to – mówiąc brutalnie – wielki biznes. Lecząc człowieka, np. robiąc mu dializę, można „stracić” kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy dolarów, a na jego śmierci można zarobić dwa miliony dolarów…

– To prawda, dializowanie kosztuje więcej niż zrobienie operacji przeszczepu. Dlatego też systemy ubezpieczeniowe również popierają przeszczepy z uwagi na cięcie kosztów. Oczywiście, wielu biorców twierdzi, że czuje się znacznie lepiej po przeszczepie nerki i nikt nie może negować, że tak może być. Niemniej jednak nie można tu wprost mówić o ratowaniu życia. To jest bardziej zmiana sposobu leczenia pacjenta.

– Istnieje wśród lekarzy pojęcie „zwłoki z bijącym sercem”. Co to brutalne pojęcie oznacza?

– Oficjalnie w dokumentach transplantatu mówi się, że z chwilą stwierdzenia śmierci mózgowej respirator wentyluje zwłoki. Krew ciągle jeszcze przepływa, serce człowieka bije. W tym czasie dwukrotnie zbiera się trzyosobowa komisja lekarska. I jeśli podpis zostanie złożony przez trzeciego lekarza z komisji, to w tym momencie… „umiera człowiek”. W sensie prawnym, bo w jego ciele nic się nie zmienia. Lecz w sensie prawnym ciało pacjenta, któremu przysługują wszystkie prawa obywatela, zmienia się w zwłoki, które są własnością państwa. Zwłoki z bijącym sercem.

– Z czego to wynika? Z upadku moralności?

– To czysty utylitaryzm. To jest myślenie, że z tego człowieka już pewnie nic nie będzie. Najwyżej będzie on gdzieś uciążliwym pacjentem w jakimś hospicjum, a tak to „pomożemy wielu potrzebującym ludziom”. I „przy okazji” pozbędziemy się kłopotów. Myślę, że jest to decydujący moment, na którym opiera się także zgoda społeczna na tę praktykę. Przy czym – u podstaw tej zgody często leży niewiedza. Ludzie nie wiedzą o tym, że ponad połowę pacjentów, u których stwierdza się śmierć pnia mózgu, można wyleczyć przy zastosowaniu hipotermii. Podam tu przykłady rzekomo beznadziejnych przypadków, gdzie stwierdzono śmierć mózgową, a ludzie żyją. Jak choćby u nas: dwudziestoletnia już Agnieszka Terlecka, której nie dawano szans na życie, a dzięki uporowi rodziców żyje i w zeszłym roku zdawała maturę. Lekarze stwierdzili śmierć pnia mózgu. Tymczasem jej ojciec zorientował się, że są jakieś szanse wyleczenia w klinice prof. Talara, i wymógł zmianę diagnozy. Któryś z lekarzy zmienił słowo „śmierć” pnia mózgu na słowo „stłuczenie” pnia mózgu. W związku z tym można było zabrać dziewczynę z tego szpitala i przewieźć do innego, bo zwłok nie wolno przewozić do innego szpitala. Zwłok z bijącym sercem również. Agnieszkę wybudzono po pięciu dniach, a z czasem całkowicie wróciła do zdrowia – do świata żywych. Inny przykład – to przypadek Zachariasza Danlopa z USA, który słyszał, jak komisja orzeka, że nie żyje. Zrządzeniem Bożej Opatrzności na jego „pogrzebie” było dwoje pielęgniarzy, jego kuzynostwo. Dokonali prostych badań dotykowych i stwierdzili, że „zmarły” żyje. Wymogli wycofanie „zwłok” z kolejki dawców. Danlop został wybudzony po kilku dniach, a po kilku miesiącach zrehabilitowany. Inny przypadek – Val Thomas z USA, której już miano pobierać narządy, a tymczasem ona się wybudziła i zaczęła mówić. Dziś robi się z nią wiele filmów dokumentalnych, no bo kiedy zwłoki… zaczęły mówić, to oczywiste, że robi się z nimi filmy…

– Śmierć mózgowa zatem ustawia człowieka w magazynie części zamiennych?

– Tak. Po to diagnozuje się śmierć mózgową, by człowiek stał się dawcą. Śmierć mózgową w Polsce diagnozuje się bardzo wcześnie, a oddech może wrócić czasami po kilku dniach. Dlatego tak szybkie diagnozowanie śmierci mózgowej jest niczym nieuzasadnione z punktu widzenia praw pacjenta. Nie wolno nie dać mu szansy na poprawę stanu zdrowia i od razu ogłaszać jego śmierć. Nie mówiąc już o tym, że to śmiercią w ogóle nie jest. Koncepcja śmierci mózgowej jest zupełnie nienaukowa i wyraźnie dopasowywana do transplantologii. Transplantolodzy żyją misją czy świadomością, że pomagają ludziom, ale nie lubią myśleć o tym, co się dzieje z dawcą. Jest całkiem spora grupa lekarzy, którzy uważają, że dawcy mogą odczuwać ból, chociaż nie na normalnym poziomie, i dlatego należy ich znieczulać. Inni twierdzą, że nie jest to konieczne, że wystarczy dać środki zwiotczające, które spowodują, że nie będzie skurczów mięśni. To jest konieczne „technicznie”, bo te „zwłoki” uciekłyby ze stołu. Taki człowiek bez znieczulenia wiłby się z bólu, kręcił. Jego reakcje byłyby tak silne, że nie można by było „spokojnie” pobierać jego narządów. Trzeba go więc sparaliżować, spowodować zwiotczenie jego mięśni… Moim zdaniem, takie pobieranie narządów to jest swoista eutanazja. W 2004 r. na Kongresie Lekarzy Katolickich w Rzymie papież Jan Paweł II podsumował dyskusję i powiedział, że człowiek nigdy nie staje się ani roślinką, ani zwierzęciem, że zawsze jest umiłowanym dzieckiem Bożym, na którym spoczywa wzrok jego Stwórcy.

O. Jacek Maria Norkowski OP jest autorem wyjątkowo ważnej książki „Medycyna na krawędzi. Ewolucja definicji śmierci człowieka w kontekście transplantacji narządów”. Ta niecodzienna książka ukazała się na rynku w ubiegłym miesiącu, lecz już teraz wiadomo, że może stać się początkiem ogólnonarodowej dyskusji na temat tego, czy państwo ma prawo decydować o naszej śmierci.
O. Jacek Maria Norkowski OP jest absolwentem Akademii Medycznej w Poznaniu. Po ukończeniu studiów medycznych wstąpił w 1982 r. do zakonu. W 1989 r. przyjął święcenia kapłańskie. W latach 90. odbył staż w centrum bioetycznym Pope John XXIII Medical-Moral Research and Education Center w Bostonie. Zaowocowało to dalszymi studiami podjętymi w Rzymie i zakończonymi na Uniwersytecie Angelicum obroną licencjatu poświęconego tematowi tzw. mózgowych kryteriów śmierci człowieka. Przed dwoma laty na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu obronił pracę doktorską z tego zakresu.

Polecam do wysłuchania kilka audycji na ten właśnie temat.

Zanim porno wciągnie kolejne dziecko…

Oto kroki, które możesz podjąć w akcji „Zanim porno porwie kolejne dziecko!”.

1.  Wyślij e-mail do p. Witolda Woźniaka, prezesa Wydawnictwa Bauer, które w swoich pismach z programami telewizyjnymi zamieszcza reklamy ostrych filmów pornograficznych. E-mail wyślij do wiadomości Stowarzyszenia Twoja Sprawa. Przykładową treść maila i adresy znajdziesz tutaj. Samodzielnie wybierz tytuł maila.

2.  Wyślij e-mail do p. Andrzeja Seremeta, Prokuratora Generalnego, apelując o jego szczególne zainteresowanie sprawą, o której zawiadomiło prokuraturę Stowarzyszenie Twoja Sprawa. E-mail wyślij do wiadomości Rzecznika Praw Dziecka oraz Stowarzyszenia Twoja Sprawa.Przykładową treść maila i adresy znajdziesz tutaj. Samodzielnie wybierz tytuł maila.

Jeżeli chcesz wysłać e-maile również do wydawcy pisma „Teleprogramy”,kliknij tutaj.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o akcji, odwiedź stronę informacyjną.


 

ALLELUJA!

Szokujące wieści znów podają media
Na naszych oczach za tragedią tragedia
Wielka woda zalewa okolice
Zniszczone domy pola ulice
Wybuchają góry spadają samoloty
Poza tym wszyscy miewamy kłopoty
Chociaż problem nie jest równy problemowi
Jak tutaj żyć każdy się głowi
Ulepieni z jednej gliny wiele nas łączy
Chociaż czasem boli życie się nie kończy
Ja tam sztywno obstawał przy tym będę
Że nasza opowieść się zakończy happy endem
Bo Bóg jest dużo lepszy niż myślimy
Nie zawiedziemy się gdy Jemu zawierzymy
On jest silniejszy niż potężne fale
Nasz Pan Król włada doskonale!
Jest tylko jedno ALE………………..

ALLELUJA!!!!!